Sauna fińska

Sauna – tylko bez pośpiechu

Wielokrotnie zdarzyło nam się spotkać z podejściem użytkowników lub potencjalnych klientów uważających, że wystarczy dosłownie wskoczyć do sauny na kwadrans a już nasz organizm odczuje pozytywne jej skutki. Tymczasem saunowanie nie bez powodu opiera się na powtarzalności i wypracowanych przez setki lat rytuałach, w których na pewno nie ma miejsca na pośpiech. Można wręcz powiedzieć, że do sauny udajemy się między innymi po to by od codziennego pośpiechu się uwolnić, przystopować, wyciszyć i odprężyć również ducha, nie tylko samo ciało.

Dlatego też jeśli chcemy udać się do sauny to nie rezerwujemy kwadransa, nawet nie pół godziny. Musimy się liczyć z poświęceniem od godziny do dwóch by saunowanie było faktycznie maksymalnie dobroczynne, a nie na przykład pozycją odhaczoną w czasie wakacyjnego wyjazdu pod hasłem „sauna – byłem”.

A przy tym przecież mimo iż saunowanie potrwa godzinę to w samej saunie spędzić możemy nawet tylko kwadrans…

Początkiem każdego seansu jest zawsze wzięcie prysznica. Nie tylko poprawia on ukrwienie skóry ale ma też cele higieniczne i nawet jeśli jest to nasze prywatne, domowe mini SPA to i tak nie możemy tego elementu pominąć. Nie zapominając o starannym wytarciu ciała udajemy się następnie do sauny. Ile spędzamy tam czasu zależy tylko i wyłącznie od naszych preferencji. W poradnikach saunowania można spotkać się z zaleceniem mniej więcej 10 minut pobytu, jednak jeśli ktoś już po pięciu uzna, że organizm ma dość – a na przykład przy pierwszej wizycie nie byłoby to dziwne – to należy bezwzględnie wyjść. Z drugiej strony za limit graniczny uznać warto kwadrans i tego czasu nie przekraczać. Sauna jest wbrew pozorom dużym obciążeniem dla organizmu, więc wychodzimy też bez tytułowego pośpiechu. Spokojnie. Miarowo oddychając. Jeśli saunujemy na leżąco to przed wyjściem powoli wstajemy i przechodzimy do pozycji siedzącej na minutę czy dwie.

Sauna fińska

Sauna fińska

Popełni błąd, kto uzna że właśnie zakończył saunowanie. Równie ważnym etapem będzie teraz schładzanie. To przeprowadzane jest w rozmaity sposób w zależności od przybytku. Klasycznym sposobem jest po prostu prysznic. Zimny, albo przynajmniej chłodny, który chociaż jest szokiem dla organizmu, to dobroczynnym i wymaganym by cały proces saunowania miał widoczne skutki prozdrowotne. W rozbudowanych ośrodkach SPA skorzystamy zapewne z biczy i masaży wodnych, w skromniejszych często mamy też balie do zanurzania się a miłośnicy ruskiej bani polecą bieg nago po śniegu do przerębli.

Po wszystkim zaś odpocznijmy chociaż dziesięć minut, pozwalając organizmowi na regenerację po tej bądź co bądź szokowej terapii. Dobrze też skorzystać – jeśli jest taka możliwość – ze specjalnego płytkiego brodzika do kąpieli i ogrzania stóp. Nawet nie zauważymy, kiedy minie dobre pół godziny ale czy to koniec saunowania? Bynajmniej. Jesteśmy dopiero na półmetku. Najlepszy rezultat osiągniemy bowiem powtarzając cały proces – znowu zimny prysznic, wytarcie się, 5-10-15 minut w saunie. Znowu schłodzenie się prysznicem i kwadrans błogiego wyciągnięcia się na leżance, połączonego z koniecznym uzupełnieniem utraconych płynów. Czy to będzie sok, woda czy ciepła ziołowa herbata to wybór mocno indywidualny, byle nie były to płyny zawierające alkohol.

Trzecia tura jest już raczej dla zaawansowanych, z początkujących wyssać bowiem może wszelkie siły i zwyczajnie zbyt zmęczyć organizm.

Tak więc nawet jeśli pominiemy wszelakie przerywniki typu masaż czy słoneczna łączka, to jedno saunowanie pochłonie nam przynajmniej godzinę. Pobyty krótsze oznaczają rezygnację z któregoś etapu i zmniejszają efektywność całego procesu. O ile więc nie ma przeciwwskazań związanych z wiekiem, wytrzymałością organizmu, stanem zdrowia to nie spieszmy się i czerpmy z tego co w tradycji fińskich saun najlepsze. Taka niespiesznie spędzona godzina pozwoli odkryć dobroczynne skutki sauny, docenić ją i skutki prozdrowotne jakie niesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *